TYLE ILE NAJWIĘKSZY KONKURENT

Metoda ta jest niełatwa do zastosowania w Polsce, gdzie budżety reklamowe firm są okryte ścisłą tajemnicą. W meto­dzie tej niesłusznie zakłada się, iż firmy są w zbliżonej do siebie sytuacji (co nie jest prawdą) i stosują taką samą strategię promocji (co również nie jest prawdą). Po pierwsze, trzeba sobie uświadomić, że niekoniecznie musimy wydawać tyle, ile konkurent, aby odnosić sukcesy. Po drugie, jeśli mamy przeciętny lub wręcz kiepski produkt, to nie ma sensu tym się chwalić. Należy poprawić wpierw produkt, a potem się reklamować. Wielu specjalistów (John Philip Jones, Alan Wolfe z Ogilvy & Mather, James C. Schroer z firmy konsultin­gowej Booz, Allen and Hamilton) podkreśla, iż marka, która zdobyła dostatecznie silną pozycję na stabilnym ryn­ku, może sobie pozwolić na wydawanie nieco mniej, niż wynosi jej udział w rynku. Z kolei marki o małych udziałach w rynku muszą wydawać proporcjonalnie więcej, niż wska­zywałaby na to ich pozycja na rynku. 

Znalazłeś się tutaj dzięki poniższej frazie kluczowej:

Witaj na moim blogu! Jestem studentką kierunku kultura w mediach i komunikacji na Uniwersytecie w Częstochowie. Dziedzina mediów to ogromna część mojego życia, dlatego postanowiłam założyć tego bloga. Jeśli podobają Ci się wpisy jakie tutaj zamieszczam to zapraszam do likowania wpisów 🙂
You can skip to the end and leave a response. Pinging is currently not allowed.